Dostajesz ofertę pracy, wszystko wygląda sensownie, zakres obowiązków pasuje, stawka też nie brzmi źle. Potem widzisz jedno zdanie: forma współpracy: umowa zlecenie. I nagle zaczynają się pytania. Ile z tego zostanie na rękę? Czy będzie ZUS? Czy możesz iść na L4? Czy taka oferta to dobry start, czy raczej pułapka?