Siedzisz w Polsce, masz kompetencje, angielski na poziomie pracy operacyjnej albo specjalistycznej i coraz częściej widzisz ogłoszenia od firm z Berlina, Amsterdamu, Londynu czy Stanów. Wynagrodzenie wygląda lepiej niż na rynku lokalnym, model pracy jest wygodny, a koszt życia nadal rozliczasz po polsku. To brzmi sensownie. I często jest sensowne.