Poniedziałek, okienko między zajęciami, w telefonie kilkanaście otwartych kart z ofertami. Jedna praca wymaga pełnej dyspozycyjności, druga jest „dla studentów”, ale bez widełek i bez konkretów, trzecia znika po dwóch dniach. W praktyce tak wygląda start wielu osób w Białymstoku. Problemem rzadko jest sam brak ofert. Problemem jest to, że